Kompleksik

Znowu przeczytałem kolejny artykuł, z cyklu "Amiga lepsza od PeCeta". Kolejny nudny, identyczny z tłumem innych artykułów napisanych wcześniej, oraz najprawdopodobniej z tymi wszystkimi, które dopiero powstaną. Czasami są to artykuły poważne i merytoryczne, w których dowodzi się, że taki, a taki procesor jest lepszy od innego, że pamięć jest gdzieś tam beznadziejnie "poukładana", a ta VGA to przecież beznadziejny syf, a na dodatek trzeba ją dokupić, bo tak naprawdę, to gdzieś tam nie ma zupełnie nic, tylko parę drutów.

Czasem są to artykuły, w których bez większych dowodów przyjmuje się fakt, że coś tam to shit, bo nie ma sceny i w ogóle. Czasem dowodzi się, że coś tam jest przeznaczone do innych celów niż coś innego, więc porównanie nie ma nijakiego sensu, ale i tak wiadomo, co jest shit.

Metody można łączyć, czasem nawet tworzyć nowe (to raczej rzadkość), ale zawsze coś trzeba zrobić -- w końcu trzeba oznajmić całemu światu, że coś tam, to jeden wielki shit. Naturalnie teksty tego typu nie znajdują się tylko w jakichś tam scenowych magach -- gdzieżby tam.

KOMPLEKS jest rozpowszechniony dużo szerzej, znacznie bardziej profesjonalnie, drożej i poważniej. Ano właśnie KOMPLEKS, nic innego -- kompleks PeCecika. Biedni pisacze udowadniają sobie po raz tysięczny, że ich maszynka, to ideał, superszybki, supertani, idealny do wszelkich zastosowań sprzęt. Pisanie tego typu artykułów może mieć tylko dwa wytłumaczenia:

-- Potrzeba dopisania kolejnych kilku kilobajtów dla zdobycia sławy Najbardziej Pracowitego Pisacza Wszechczasów. Tym przypadkiem chyba nie ma się co zajmować -- wybór tematu nader oklepany, zero wysiłku, zero pracy. Syf.

-- Potrzeba udowodnienia sobie prawdy własnych tez, poprzez wydrukowanie ich gdziekolwiek bądź -- słowo pisane ma dla niektórych ludzi jednak niezaprzeczalną siłę.

To już znacznie ciekawsze, gdyż tu właśnie widać doskonale problem odwiecznego kompleksiku. Czemu nie uważam takich działań za naturalne i oczywiste? Odpowiedź narzuca się sama. Czy Pecetowcy krzyczą na wszystkie strony o niższości Amigi? Nie, oni się najzwyczajniej w świecie Amigą nie zajmują. Nic ich ten komputer nie obchodzi, żyją we własnym DOSowo-WINDOWSowym świecie, raczej nie wychylając zzań nosa, często nawet nie wiedząc o istnieniu czegoś takiego jak Amiga. Wcale nie jest to podejście niezdrowe, lamerskie, czy wręcz chore. Oni po prostu są samowystarczalni, nie potrzebują innych komputerów.

Pecet może im zrobić wszystko to, czego potrzebują, czemuż więc mieliby się zajmować innym sprzętem? Nie znajdziemy w pecetowych gazetkach tekstów w stylu: ten program bije wszystkie, które zostały stworzone i które kiedykolwiek zostaną stworzone na aMIGĘ. Im to jest niepotrzebne.

Niestety, Amigowcy nie mogą się pochwalić tym spokojem ducha (wynikłym także z niewiedzy -- to fakt). Chcąc nie chcąc musimy się z pecetami spotykać. Jest to jakby nie patrzyć komputer najpopularniejszy do WIĘKSZOŚCI zastosowań i nie sposób tego nie zauważyć. Ciskają się więc nasi biedni współklanowcy próbując to na swój skromny sposób zwalczyć, lub też raczej umocnić w sobie wiarę o wielkości i niezniszczalności Amig. Nie byłoby to jeszcze niczym specjalnym, gdyby działaniami takimi zajmowali się tzw. "szeregowi użytkownicy", niestety takie zabawy stosuje się także na "poziomie profesjonalnym", czyli konkretnie w Magazynie Amiga, oraz innych periodykach dotyczących naszego komputera. W MA możemy znaleźć "doskonałe" teksty w których ich autorzy przedstawiają jakieś żałosne spisy firm, które korzystają z Amig.

Teoretycznie nie jest to nic dziwnego -- trzeba się w końcu czymś pochwalić. Jest tylko jedno ale... Co by się stało, gdyby taki spis spróbowała wydrukować gazeta PCtowa. Obawiam się, że można by przedrukować bez większych poprawek wszelkie dostępne spisy firm i nie popełniło by się większego błędu. Teksty tego rodzaju najzwyczajniej w świecie nie mają sensu. Bardziej ośmieszają nasz komputerek miast go wywyższać.

Niestety, musimy się oswoić z myślą, że na świecie króluje Pecet i tak już chyba będzie zawsze. Amiga to komputer żyjący dzięki swoim szarym, domowym użytkownikom i taki status pozostanie mu najprawdopodobniej po kres jego dni (oby jak najpóźniejszy). Żadne płomienne przemówienia, dowody, całe megabajty tekstu nic tu nie zmienią. Jesteśmy posiadaczami Amig, bo lubimy ten komputer. To chyba najlepsze wytłumaczenie całego "amigostwa". Nie bawimy się Amigami, bo ktoś, gdzieś używa ich do liczenia swoich par butów. Jesteśmy użytkownikami takiego, a nie innego komputera i lubimy go jakim jest. Układ odniesienia ustawiany względem Peceta wcale nie jest tu konieczny. Mamy to co mamy i już. Spróbujcie więc ludzie opanować swoje zapędy w stylu "Zniszczę te PeCety (M. Pampuch)" i róbcie swoje.

To naprawdę wystarczy. Nikt nie potrzebuje już więcej dowodów. Już wszystko wiemy....

Mowglie