Kochana Różniczko!

Dziękuję Ci nieskończenie za ostatni zbiorek zadań, który przyniósł mi niewymierne korzyści. Twoje propozycje w powinowactwie prostokątnym względem OY wzbudzają we mnie chęć do ilorazu. Czyż nie byłby to wspaniały dowód, i to nie przez zaprzeczenie?

Nieskończona suma ciągu moich myśli dąży asymptotycznie do doskonałej bryły Twojego ciała, choć tak wielka dzieli nas granica. Uwielbiam patrzeć, gdy poruszasz się ruchem jednostajnie przyspieszonym, Twoje ciało faluje sinusoidalnie, a na skutek tarcia rośnie jego temperatura. Czy pamiętasz ten wieczór, kiedy mimo różnicy potencjałów pokonaliśmy siły odpychania elektrostatycznego i dzięki zgodnej fazie osiagnęliśmy ekstremum?

Nie zapomnę fotonów emitowanych z Twych monochromatycznych oczu, które spolaryzowane padały na moje zjonizowane Clearasilem policzki. Te chwile, gdy skanowałaś mnie spod przysłoniętych filtrem oczu, gdy przetwarzałem megabajty danych, tworząc w górnych obszarach pamięci Twój skompresowany obraz... Teraz już wiem, że mogę na ciebie liczyć. Mam też nadzieję, że spotkamy się wtedy i tylko wtedy, gdy Twój brat lub siostra wyjdą z domu (możemy kupić bilety do kina dla każdego członka Twojej rodziny ). To implikuje wielkie możliwości!

Całuję Cię,
Twój IZOTOPEK

P.S. Silnie o Tobie myślę.


Miły Mój Izotopku!

W reakcji na Twój list, który przeanalizowałam wczoraj wieczór, poczułam miłe ciepło wydzielane zawsze, gdy na końcach moich neuronów gromadzą się kationy potasowe.

W związku z tym wzmogło się wydzielanie enzymów powiększających chęć spotkania się z Tobą. Chciałabym, aby ponownie nastąpiła wymiana naszej ptialiny oraz kolonii bakterii Salmonella typki, Mycobacterium tuberculosis, itd. Abyś znów zachował się jak jamochłon i Twe silne dłonie gładziły moje nibynóżki w pantofelkach i wydepilowane kończyny górne.

Powoli wzmagają się we mnie emocje okryte chitynowym pancerzykiem codzienności. Jesteś dla mnie jak Arrhenius, który przeprowadził pierwszą dysocjację elektrolityczną. Uwielbiam Twój DNA, szczególnie fragment ...ATGCAG... i choć czasem masz kwaśną minę, to masz swoje zasady, na co ja nie mogę pozostać obojętna. Przypomniałam sobie nasz wspólny spacer. Wiesz, ten po Borach Tucholskich. Gdy ja zbierałam rzadkie kwiaty paproci, a po Twojej twarzy szedł duży okaz Araneusa diadematusa z rodziny Araneidae.

Piękno wspomnień tych chwil przyćmiewa fakt, iż zachowałeś się wtedy jak mięczak krzycząc tak pospolicie: Pająk, pająk!!, a później popełniłeś okropną pomyłkę zaliczając Mitopus morio do Lycosidae. Jednakże Twoje oczy o barwie papierka lakmusowego w środowisku kwaśnym neutralizują Twoje dyletanctwo.

Zawsze z Tobą związana
RÓŻNICZKA

P.S. I nie zapominaj, że elektroujemność pierwiastków należących do jednego okresu rośnie ze wzrostem liczby atomowej.