PAMIĘTNIK -- CZĘŚĆ 2

Oto druga część tekstu, który rozpoczęliśmy w BTW#1. Przypominamy, że autorka jest nieznana, a pisownia, stylistyka, ortografia, interpunkcja i układ tekstu są wiernie przeniesione z oryginału. Dlatego też proszę o niewypominanie nam błędów ortograficznych. Pochodzą one z oryginału, który jest pamiętnikiem niezbyt -- oględnie mówiąc -- rozgarniętej uczennicy z okresu stanu wojennego.

Młodsi czytelnicy mogą się stąd dowiedzieć nieco o realiach życia w tych czasach z bezpośredniego, naturszczykowskiego w dodatku źródła. Tak, tak, to już ponad 12 lat...


26. IV. 1982

Dziś jest fiza -- klasówka. Nic nie umiem.

* Zauważyłam, że moja była przyjaciółka bardzo lubi zmieniać przyjaciółki. Najpierw miała Basię M., później mnie, a teraz Beatę P., a później miała znów inną. Zmienna jest, a to źle.

* Gdzieś 2 dni temu chciałam, aby Ela C. była moją przyjaciółką, ale później odechciało mi się. Nie!, nie odechciało, nie o to chodzi. Tylko tak jakoś nie wychodziła mi ta przyjaźń. Ja od niej jakoś uciekałam, ona jest taka dziwna. Nie potrafię. Widać po niej, że ona chce tego, a ja po prostu nie potrafię.

27. IV. 1982

Z j. ros. prof. oddała dyktanda, dostałam 2. Dużo było luf.

* Była kartkówka z gegry. Nie wiem, czy dostanę 3. Bo chyba na 3 to za mało napisałam.

* Mamie dałam rachunek za telefon, wynosił 516 zł. Bardzo się zdenerwowała i przy okazji uderzyła mnie w twarz. Jak ona tak mogła?

* O 15.30 przyszła listonoszka i dała mamie przekaz na 2 paczki. Bardzo z mamą cieszyłyśmy się, Domyśliłyśmy się, że te pacz. to od Bożeny. Ja myślałam całą noc o tej paczce.

28. IV. 1982

Dziś z mamą poszłyśmy na dworzec. Wujek Edek był tam z bagażówką, żeby przewieźć te paczki do domu. Paczka ważyła 87,5 kg. Później zawieźliśmy do domu. Mama i wujek szukali listu, ale nie znaleźli. Potem wujek musiał jechać do pracy. Jejku co było w tej paczce, tego chyba nie da się opisać, a jednak opiszę co było w środku. A więc:

TO WSZYSTKO To jest bardzo dużo. Bardzo się cieszę ze słodyczy. Jednak Bożenka dotrzymała słowa przed wyjazdem. Powiedziała mi, że dostanę taką paczkę jak nikt jeszcze nie dostał. Mama cieszy się z paczki, ale najbardziej cieszyłaby się z listu. Cały czas czekała na list. Mama twierdzi, że pacz. musiała ważyć 100 kg, tylko te 12,5 kg ukradli. Napewno w paczce był list i spis rzeczy, a ci kontrolerzy ukradli. Po prostu złodzieje.

29. IV. 1982

Na historii prof. przyłapała mnie, czemu nie było mnie w budzie. Mniej więcej był taki dialog, pomiedzy mną, a prof.:

* Z P-O dostałam dwa.

* Zwolnili nas z 7 lekcji, a 5 i 6 skrócili nam.

30. IV. 1982

Dziś miałam upadek. Huśtałam się na fotelu bujanym. Odbiłam się z całych i zrobiłam fikołka do tyłu. Potem nie mogłam się ruszać, bo okropnie plecy mnie bolały.

* Gdy miałam zamiar położyć się do łóżka poszłam najpierw do łazienki, aby wrzucić brudne skarpetki do pralki. Nie zauważyłam, że w pralce była woda. Otworzyłam drzwiczki od pralki i nagle woda zaczęła się wylewać. Przy okazji nalała się do IXI i zalała trochę łazienkę. Więc próbowałam zamknąć drzwiczki, ale mi się nie udawało. Wreszcie po dłuższym czasie zamknęłam. Zaczęłam szmatą zbierać wodę do wiaderka. Dobrze, że w łazience jest beton. Dziś zwolniła nas prof. z lekcji historii, ponieważ nie miała czasu.

* Dostałam listy od Baśki W. i Darka D. z Wrocławia.

1. V. 1982

O godz. 22.15 wyszłam z psem na spacer, aby się załatwił. Spotkałam Andrzeja i Stasia, chwilę z nimi porozmawiałam. Nagle z korytarza i za domu wyłonili się chłopcy z naszego podwórka. Było ich ok. 15. Powoli zbliżał się do mnie Kasaja, nie wiem co on chciał odemnie. Więc zaczęłam uciekać, a oni za mną. Trochę się popłakałam, bo nic nigdy nie wiadomo co te hamy mogą zrobić. Znalazłam się koło rzeczki i tak jakby sama do siebie mówiłam. Pewnie to usłyszał młody facet miał on ok. 23 lat. Zapytał mnie co mi się stało. Więc opowiedziałam mu tą całą historię. On powiedział, że odprowadzi mnie do bramy. Gdy byliśmy już koło mego domu. On poszedł prosto, a ja pobiegłam do góry. Jeszcze Kasaja mnie pogonił. Powiedziałam mu spierdalaj. W mieszkaniu cała się częsłam. Dopiero po 30 min. uspokoiłam się.

* Nareszcie wyłączyli progr. i to o 23.00. Była wolna linia. Na linii poznałam Ankę, która ma 20 lat, a może 26 lat. Też rozmawiałam z Mirkiem i Markiem. O 1.00 w nocy poszłam spać. 3. V. 1982 Przyjechała Ulka. Bardzo ucieszyła się z paczki i też z tych rzeczy co mama odłożyła jej, ale widać było, że to zamało dla niej. Jeszcze mamie zabrało 2 kremy i balsam. Dałam jej 2 czekolady i zabrała mi jeszcze jedną. Jeszcze chciała jedną czekoladę i mydełko "ANTL'ANTYK". Ona to by wszystko chciała, a my to się nie liczymy. Przecież Bożenka mi przysłała słodycze, a nie jej.

4. V. 1982

Gdy wróciłam ze szkoły zauważyłam, że grzebano mi w biurkach i przy okazji zginęła mi pacz. ciastek. Potem Ulka zaczęła mnie prosić o czekoladę i mydełka, ale ja nie dałam się ubłagać. Wreszcie nastąpiła atmosfera nie do zniesienia. Ja wybuchnęłam płaczem, zdenerwowałam się, mama zaczęła na mnie krzyczeć. Ciocia Marysia i Ulka zaczęły nas uspokajać ale ja i mama na siebie byłyśmy wściekłe.

* O 19.00 Ulka pojechała do W-w.

* Fajnie linia jest czynna. O godz. 22.30 do 23.15 dzwoniłam. Rozmawiałam z Aśką, Danielem, Agnieszką, Robertem, Markiem i Tadeuszem. O 23.30 mama przyszła i zrobiła mi awanturę. Mówiła, że dzwoniła do mnie od 22.35 do 23.15 i telefon był wciąż zajęty. Myślałam, że mama mi wleje, albo każe mi opowiadać te lekcje co się nauczyłam. Nie! tak nie było. Powiedziała mi, że jeśli jeszcze raz będzie telefon zajęty to mi wleje. Kazała mi myć naczynia. Mama poszła wcześniej spać, a ja myłam się do 1.00 w nocy.

5. V. 1982

Dziś wogóle nie pytali

* Dzwoniłam na linię 925. Rozmawiałam z Aśką, Jackiem, Agnieszką, i Markiem. Później poszłam spać.

6. V. 1982

Z gegry dostałam 2.

* 5 i 6 lekcję mieliśmy skrócone, a 7 nie mieliśmy wcale. Na 13.00 cała szkoła poszła na film pt "Hrabina Kosel", fajny film. Na końcu filmie się popłakałam.

9. V. 1982

Dzwonił do mnie Jacek, próbował się ze mną umówić, ale nie udało mu się. Powiedziałam mu, że zadzwonię jutro do niego o 16.15.

10. V. 1982

Zadzwoniłam do Jacka, ale nie zastałam jego.

* Z matmy dostałam 3.

* Z chemii była klasówka.

11. V. 1982

Dziś dzwoniła telefonistka -- powiedziała, że jeśli nie zapłacę za III i IV miesiąc za telefon to nam wyłączy. Więc szybko poszłam do koleżanki, aby oddała mi 70 zł, później wszystkie butelki jakie były w domu -- sprzedałam. Następnie poszłam do innej koleżanki, aby pożyczyła mi 100 zł. Gdy już wszystkie pieniądze zdobyłam. Pieniędzy było 350 zł i jeszcze pożyczyłam od sąsiadki 200 zł i wpłaciłam. Narazie wszystko gra tylko, że mama nic o tym nie wie.

* Dostałam list od Darka. Uśmiałam się przy tym liście. On tak fajnie pisze listy.

13. V. 1982

Dziś była klasówa z P-O. Cała szkoła była w kinie na filmie pt "TECERAN 83". Fajny był film.

15. V. 1982

Dziś byłam w kinie na filmie pt "KONWÓJ", fajny był. "Mistrz kierownicy ucieka", "Gangsterzy szos", "Konwój". Te filmy bardzo są do siebie podobne. Najbardziej to z "Mistrz..." uśmiałam się.

* Dzwonił do mnie Tomek. Mama oczywiście powiedziała mu, że mnie nie ma, a ja oczywiście byłam.

17. V. 1982

Dzwonił do mnie Jacek, zaczął się z Tomkiem wydzierać do telefonu. Wkurzyłam się i wyłączyłam się. Ponownie zadzwonili i wyłączyłam się. Ponownie zadzwonili i znów chciałam się wyłączyć. Ja przycisnęłam widełki, a oni myśleli, że ja się wyłączyłam. Zaczęli mnie obgadywać, ale przy okazji dowiedziałam się prawdy o sobie.

18. V. 1982

Na gegrze z Elą zaczęłyśmy śmiać, a szczególnie mi coś odbiło. Jak mi coś odbije to trudno mnie uspokoić.

21. V. 1982

Z matmy pytała. Zapowiedziała klasówkę na 28. V. 1982 r. z funkcji kwadratowej. Przyjechała Ula moja siostrunia.

22. V. 1982

Dziś zawiozłam makulaturę do punktu skupu. Zarobiłam 120 zł i 600 zł, ale na talonach.

* Na godz. 13.00 poszłam na film pt. "Mistrz kierownicy ucieka". Już raz na tym byłam i porządnie się uśmiałam, ale jeszcze raz poszłam na ten film i też się porządnie pośmiałam.

23. V. 1982

Kolega zaprosił mnie na ur., ale ze względu na jego wiek i na jego towarzystwo nie poszłam. Teraz siedzę przy oknie piszę pamiętnik i słucham muzyki, którą puścił ten kolega co mnie zapraszał na ur. Puścił muzykę tak, abym słyszała. Niektóre nagrania są fajne, a niektóre to takie są, że można z krzesła spaść.

* Postanowiłam, że jeżeli wyrzucą mnie z II L.O. to pójdę do II L.O. tylko, że do wieczorowego.

* Dzisiaj porządnie się uśmiałam. Napiszę, dlaczego. Ulkę coś wzięło na taniec. Zaczęła mnie uczyć tańczyć (bez muzyki) same sobie śpiewałyśmy. Ula przypomniała sobi o magnetofonie i puściła go. Jakoś grał a był przecież zepsuty, ale ważne, że grał. Ula zaczęła mnie wreszcie uczyć jakieś nowe tańce. Najpierw nie szło mi, ale później już było dobrze. Pokazywała mi różne tańce, a przy tym się obie śmiałyśmy. No i właśnie z tego powodu się uśmiałam.

26. V. 1982 "DZIEŃ MATKI"

Dziś w szkole z fizy były testy o TERMODYNAMICE. Strzelałam.

* Przypadkowo zadzwoniłam do Jarka, akurat był w domu. Gdy z nim rozmawiałam miał jakiś odmieniony głos. Powiedziałam mu kilka słów i się wyłączyłam. Poczułam, że nudziłam go.

* Dostałam list od Ewy R. Dosyć długi. Cieszę się, że już nie dzwonią do mnie Jacek z Tomkiem. Mam przynajmniej święty spokój.

* Dałam mamie na "DZIEŃ MATKI" -- tulipana i dużo konwalii. Bardzo ucieszyła się.

27. V. 1982

Dziś jesteśmy zwolnieni z 2 ostatnich lekcji. Na te 2 godziny jadę do Elki C. do Szklarskiej Poręby. Ciekawa jestem jak tam będzie. Byłam tam w jej domu. Już wróciłam. Nigdy tam nie pojadę, przecież to nie dom tylko jakaś rudera.

6. VI. 1982

Dziś byłam na "RAKOWNICY" (basenie). Trochę się opaliłam. Najpierw kąpałam się w małym basenie, ale była brudna woda. Więc poszłam do dużego basenu. W dużym woda jest zimna, a w małym ciepła tylko, że tam jest syf i malaria.

7. VI. 1982

Byłam nad "Balatonem" k/Staniszewa z Anką J. Tam jest fajnie i przyjemnie. Można się łatwo utopić.

* Dostałam list od Darka. Dziwię się, że taki krótki.

9. VI. 1982

Ale się z W-F prof. dała nabrać, a było to tak: Nie miałam stroju i niewiedziałam co jej powiedzieć. Miałam przy sobie kulki (cukierki), koleżanka poradziła mi, abym do buzi wepchała 2 kulki i udawała, że boli mnie ząb. Tak jak ona mi powiedziała tak ja zrobiłam. Prof. zaczęła sprawdzać obecność. Zaczęłam wyć z bólu i powiedziałam jej, że ząb mnie boli i spuchł mi. Ona na to, że trzeba iść do dentysty. Powiedziała mi, abym poszła gdzie są rzeczy dziewcząt i pilnowała je. Nie dostałam lufy. Na szczęście

* Dziś o 16.30 ma być DYSCO. Tak myślę w co się ubiorę. ACHA! już wiem co mogę ubrać. Ubiorę się w białą spódnicę i w białą bluzkę wyszywaną kwiatami. Tam byłam punktualnie o 16.30. Narazie osób było 15. DYSCO dopiero rozwinęła się o 17.20, niektóre nagrania były świetne, ale niektóre takie jakieś do niczego. Bardzo fajnie było. Dosyć wytańczyłam się. DYSKOTEKA trwała do 20.30. Byłam do samego końca. WSTĘP kosztował 15 zł, ale majątek.

10. VI. 1982 BOŻE CIAŁO

Dziś wszystkie szkoły miały wolne. Poszłam z mamą na PROCESJĘ. Było bardzo dużo ludzi. Procesja trwała 3 godz. Po procesji wstąpiłyśmy do cioci. U cioci zaczął mamę boleć krzyż i też nogi nas bolały.

12. VI. 1982

Przyjechała Ula, przywiozła mi na "DZIEŃ DZIECKA" torbę bardzo ładną. Jest zrobiona z plecionego sznurka.

14. VI. 1982

Moim koleżankom b. podobała się torba. Myślały, że torba robiona była ręcznie. Lecz się pomyliły, torba była kupiona.

15. VI. 1982

J.G -- W-w Dzwoniła Ula, żebym przyjechała we wtorek do W-w, bo w środę będą badania oczów. Więc wyjechałam we wtorek pociągiem o 17 z hakiem. We W-w była o 20.20. Gdy szłam miastem na chodnikach było pełno M.O. i, niektórzy tak się patrzyli na mnie, jakbym komuś coś ukradła. Przyszłam do domu. Tadeusz spytał, czy nie zatrzymała mnie M.O. Ja mu na to, że nie, a on, że miałam szczęście, bo jest godz. milicyjna. I dopiero teraz skapowałam się czemu tak na mnie filowała M.O. Rzeczywiście miałam szczęście.

16. VI. 1982 Wrocław

Poszłam do Gośki, przywitałyśmy się i porozmawiałyśmy i poszłam do domu, ponieważ muszę iść z Ulą do okulisty. Okulistka powiedziała nam, żebyśmy przyszły jutro o 13.00. Później rozmawiałam z Iwoną itp.

17. VI. 1982 W-w

Dzisiaj znów poszłam z Ulą do okulis. Zbadała moje oczy -- powiedziała, że operacja będzie w sierpniu. Trzeba wszystkie badania zrobić. W lipcu koniecznie trzeba zrobić badania. Podziękowałyśmy i poszłyśmy.

* Z Darkiem już rozmawiałam. Tylko z Mariuszem jeszcze nie. Chyba mnie unika. Nawet wiem dlaczego, bo gdyby koło mnie nie było Gośki to by podszedł. I na tym wic polega.

* Potem z dziewczynami grałyśmy w piłkę. Anka P. odbiła do mnie piłkę, ja tego nie zauważyłam i dostałam piłką w buzię, która rozwaliła mi wargę. Krew zaczęła mi lecieć, ale nic takiego się nie stało.

18. VI. 1982 W-w

Umówiłam się z Gośką do kina, ale ojciec nie pozwolił jej, ponieważ musi się uczyć. Ten jej tata, chyba ma kręćka w głowie. Przecież koniec roku, a ona musi się uczyć.

19. VI. 1982

Dziś mamy iść na 12.15 do kina. To zn. Gośka M., Iwona M., Darek D, Mariusz F i JA. Mariusz się wykręcił, ponieważ Gośka była z nami, a M.F. jest chyba z nią pokłócony. Więc poszliśmy bez Mariusza na film pt "ZEMSTA PO LATACH", bardzo fajny film taki napięty horror.

* Wyszłam na dwór. Grałam z dziewczynami w piłkę. Bardzo było wesoło. Po jakimś czasie Mariusz wyszedł z psem na dwór i kucnął sobie koło swojej bramy i patrzył się w tą stronę co my grałyśmy. Do M.F podszedł Darek D. i też kucnął koło Mariusza. Ja i Kaśka też sobie kucnęłyśmy i zaczęłyśmy patrzeć w ich stronę. Zaczęłyśmy się śmiać, a oni też. Później Mariusz poszedł do domu, a ja podeszłam do Darka i zaczęłam z nim rozmawiać. Potem zaczął deszcz padać, dziewczyny rozeszły się do swoich domów, a Baśka i Anka podeszły do nas i zaczęliśmy rozmawiać. Później doszedł do nas Mariusz i było wesoło, miło i przyjemnie. O godz. 20.30 Baśka poszła do domu, a Darka wołał tato. Anka, Mariusz i ja pojechaliśmy windą. Anka poszła do domu, a ja i M.F. mieliśmy iść strychem. Ja się trochę bałam iść, więc poprosiłam Mariusza, aby odprowadził mnie do windy. Zgodził się. Wzięłam go pod rękę i poszliśmy. On zawrócił z powrotem do swojej bramy, a ja zbiegłam na dół.

* Dowiedziałam 3 rzeczy:

20. VI. W-w

Dziś poszłam do kościoła no 10.00. Po kościele spotkałam Ankę S, prosiła mnie, że gdybym wychodziła na dwór to mam wstąpić po nią. Później poszłam do niej na 45 min. Przez balkon zauważyłam Mariusza idącego do domu. Krzyczałam do niego, aby wyjrzał przez okno jak znajdzie się w domu. Długo go nie było w oknie. Więc razem poszłyśmy do niego. Przechodziłyśmy strychem dla ułatwienia. Zauważyłyśmy, że na tym samym piętrze co mieszka Mariusz stała Baśka W. i Anka Cywka -- rozmawiające ze sobą. Więc przy okazji dołączyliśmy się do rozmowy. Troszkę później Baśka poszła do domu, a kiedy Anka C. miała zamiar iść do domu, to akurat wychodził z domu Mariusz. Anka S. powiedziała, że dobrze, że wyszedł. Bo ja mam się o coś zapytać. Anka C. zauważyła, że jest niepotrzebna poszła do domu. Poprosiłam Mariusza, żeby zawiózł mnie "JAWĄ" na dworzec, bo mam pociąg o 13.21, a taki kawał nie chce mi się iść. Spytał się, o której ma mnie zawieźć: JA o 12.50 przed blokiem.

* Ja nawet marzyłam o tym, aby Mariusz zawiózł mnie na dworzec.

* Ula jeszcze do torby wpakowała mi sernik i jogurty. Pożegnałam się z Ulą i Tadeuszem i poszłam. Mariusz był już na dole ze swoją JAWĄ. Trochę zaczął padać deszcz, ale po chwili przestał, a więc ruszyliśmy. Szybko jechaliśmy. Fajnie się jechało. Za 10 min. byliśmy na dworcu. Spytał się mnie czy odprowadzić mnie na peron -- zgodziłam się. Miły chłopak z tego Mariusza, bo nawet zaofiarował się ponieść mi torbę. Poszliśmy na peron 2. Do przyjazdu pociągu było 30 min. czasu. Poprosiłam go, aby ze mną trochę postał. Postał 15 minut i poszedł. W pociągu było dużo ludzi. Tak jakoś smutno mi się zrobiło, ale na wakacje przyjadę, to nie mam co się martwić.

* Zauważyłam, że Gośka nie potrafi utrzymać tajemnicę. Nawet trochę jest fałszywa, ale co zrobić jak ma taki charakterek.

* Tak mi się nie chciało wyjeżdżać z W-w, zostałabym tam jeszcze z tydzień Teraz jadę w pociągu i opisuję niedzielę i ciągle o tym wszystkim myślę.

* Ten film co oglądaliśmy w kinie czyli "Zemsta..." był to horror, ale bardzo napięty. Fajnie grali aktorzy. W filmie był taki napięty moment i ja w tym momencie krzyknęłam. Niektórzy zaczęli się śmiać, a niektórzy mówili, że bardzo przeżywam. Trochę żałuję, że Mariusza nie było z nami. Przynajmniej Darkowi było raźniej, a szczególnie Iwona byłaby szczęśliwa. Ona przepada za Mariuszem, a M.F. ma pewnie ją gdzieś. Gośka była wściekła na Iwonę, Darka i wogóle nie miała dziś humoru, a zapewne gdyby szedł z nami Mariusz -- to by z nami nie poszła i nawet lepiej by było.

* Dojechałam do domu szczęśliwie. Mama i Tina bardzo ucieszyły się.

* Bez przerwy myślę o Mariuszu. Np: dzwonię do Agnieszki i pomyliłam się, bo zamiast wykręcić jej numer wykręciłam Marka. Jestem strasznie zamyślona. Inny przykład: -- jadę rowerem, nagle trąbi na mnie samochód -- trochę później to o mało co nie wpadłam pod samo-chód. Chyba zakochałam się w M.F.

22. VI. 1982

Dziś nie poszłam do szkoły. Jestem przeziębiona.

* Dziś mało co, a nie zrobiłby mi samochód z dupy garaż. Było to tak. Wracałam z pawilonu Przeszłam na drugą stronę, a zaraz za mną tam, gdzie ja stałam samochód wpadł w poślizg i wleciał na drzewo.

25. VI. 1982

Z moją sąsiadką (Anką J.) pojechałam, a właściwie pojechałyśmy na rowerach na "RAKOWNICĘ". Facet, który pilnował tego basenu zabronił nam jeździć. To my pojechałyśmy naokoło. Potem takiego pana ten facet zaczął psem szczuć. Pies mało co nie pogryzł go. Później tą zagrożoną drogą jechałyśmy do domu. On zaczął nam grozić, ale zwiałyśmy mu.

30. VI. 1982 WAKACJE!!!

2. VII. 1982

Ząb okropnie boli mnie. Tak się czuję jakbym miała zaraz umrzeć. Mama dała mi tabletkę, przeszło mi Przyszły 2 listy od Bożenki i kartka od Gosi.