WŁADCA DIPOLI

Z listka na listek przeskoczył leciutko
i tylko troszkę anteną musnął
aż propagacja się rozsypała
jakby jesieni złotawa aura.

Deszcz lunął z nieba i poprzestawiał
szerokość wiązki i długość fali,
lecz on jest constans i promieniuje,
niedługo przestrzeń swobodną rozwali!

Prawdziwy z niego władca dipoli,
prądy przesuwa -- niech dalej płyną!
Gdybyś przypadkiem spotkał go kiedyś
antenę ustaw -- sygnały popłyną!

"P.S. czyli o co chodzi?"
Cóż robią wstrętne powyższe słowa
ubrane w piękne poezji szaty,
lecz jak wyrazić podziw głęboki
nad wykładami doktora...

Koziołek Matołek (przy udziale Mieszka I)
>>PODPIS<<