![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
ostatnim posiedzeniu rady, na którym Ursula von Riese przedstawiła bodajże problem autonomii gildii Tredroyskiej.
Bzdury. Kiedy wreszcie stwierdził, że nie uda mu się mnie przekonać, odszedł. Idiota, cała ta ich rada to banda idiotów,
którzy myślą, że to tylko kolejna gra, w której przegrana niczego nie oznacza. Nienawidzę ich. Zabiłem znowu. Nie jestem lepszy od nich.
Novander 18, 1782 Poprzedniej nocy, kiedy próbowałem zasnąć, od tygodnia gorączką śmiertelną trawiony ujrzałem znowu jego twarz. „Nie uda ci się” - suchy szept rozsadzał mi czaszkę - „Nie próbuj z tym walczyć, to silniejsze od twoich przysiąg i postanowień. Taka jest przecież ludzka natura, nieposkromiona chęć życia, przetrwania za każdą cenę.” Nagle, tuż za upiorną facjatą pojawiła się twarz młodej dziewczyny, twarz którą bardzo chciałbym zapomnieć. Obok niej zobaczyłem starca, z którego zmarszczek możnaby wyczytać wieki historii. Za nim zdziwiony strażnik miejski, którego śmierć spotkała całkiem niespodzianie... Twarze pojawiały się jedna za drugą, cały ten milczący tłum wpatrywał się we mnie bezlitośnie. „...czyż nie dokonałeś cudów, nie przekroczyłeś granic, do których nikt wcześniej nie dotarł?!” - upiór nie widział legionu umarłych, który przybył by przypomnieć mi o cenie, którą muszę płacić każdej nocy - „Ach. Oni... prędzej czy później spotkaliby swoje przeznaczenie, kto wie czy nie gorsze. Szybka, bezbolesna śmierć, czyż nie jest lepsza, niż tortury z rąk bandytów, pospolitych morderców? A czwarta formuła athaliss? Czy ktokolwiek z nich potrafiłby choćby pojąć jej sens? Sam wiesz, że nie, to byli ludzie puści, bezwartościowi. Tak naprawdę nigdy nie żyli. Są potrzebni jedynie nam, prawdziwym panom tego świata.” Prawie mnie przekonał, jak zawsze. Spojrzałem jednak w oczy moim ofiarom, i musiałem sobie odpowiedzieć szczerze: czy te kilkanaście formuł, parę zgładzonych demonów i szacunek (a może strach przede mną?) w oczach mi podobnych był wart ich życia? Życia mojego przyjaciela i towarzysza..? Przypomniałem sobie tamtą kryptę: To prawda, próbowałem mu pomóc, ale czy nie robiłem tego tylko dla uspokojenia sumienia, z poczucia obowiązku? Czy uczyniłem wszystko, co było możliwe? Nie mogę, nie wiem, nie znam odpowiedzi... Wątpię, czy ten nocny koszmar był czymś więcej niżeli majakami w gorączce. Wystarczył jednak, by rozwiać mgłę, zasnuwającą dotychczas moje oczy.
Novander 20, 1782 Wyruszam wkrótce, zaraz kiedy skończę przygotowania. Yath jest potężny, ale trzydzieści lat życia z jego darem pozwoliło mi czerpać wiedzę ze źródeł, o których nie pomyślałby nikt o zdrowych zmysłach. Formuła pięciokrotnego przywołania. Tak! Pokonam go jego własną bronią!
Novander 28, 1782 Przygotowałem już wszystkie formuły, które są mi potrzebne do starcia z Yathem. Jedyne czego mi brakuje, to jego prawdziwe imię - gdybym go miał, wszystko byłoby o wiele prostsze. Ciekaw jestem, czy udało się Markusowi albo Aldrithowi odgadnąć zagadkę tej starej mapy, która doprowadziła nas do krypty Yathiosposa. Co prawda mają tylko po jednej części mapy, ale myślę, że podobnie jak położenie krypty, część imienia zawiera się na każdej z nich. Przeklęty pergamin, powinniśmy posłuchać brata Mateusza, i oddać mroczne tajemnice płomieniom. Prawo Zakonu świętego Michała mówi, że jeśli ktoś brata się z mocami Szatana, potępiony na wieki będzie. Zdradziłem Zakon, złamałem jego prawa, ale Bóg mi świadkiem, że nie uczyniłem tego li tylko dla siebie. Chciałem poznać formułę wszechrzeczy, dotrzeć do tajemnicy bytu, sensu życia i wszystkiego innego. Tworzyć abstrakty i urealniać mrzonki. Do zła nie zawiodła mnie zła wola, zbratałem się z Szatanem bo chciałem tworzyć i poznawać, a rąbek tego, co mi ukazał na wstępie oszołomił mnie i zachwycił barwą, treścią i łatwością z jaką można sięgać po to, czego się zapragnie. Niestety nie w porę pomyślałem o cenie, i jeśli Bóg nie jest mi w stanie przebaczyć, niech umożliwi mi przynajmniej odkupić część moich win.
Aurelius Dran ‘Daggore
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |