Ludzie!!! Nowe U Ludzie!!!
Nadeszła pora na zmianę. Stancji, oczywiście. Nowy właściciel, absolwent
jakiegoś seminarium, niedoszły prawnik, były pracownik banku, obecnie pracujący
w prywatnej firmie (bez wiedzy żony i mamy), udostępnił nam małe mieszkanko
na Placu Grunwaldzkim za nieco spore pieniądze, sądzę. Ale miło, że własne.
Dwa pokoje. Jeden duży, a drugi jeszcze mniejszy. W tym właśnie mieszczą
się dwa materace, szafka, kaloryfer, brudny dywan, piękna zasłonka i firanka,
no i parę innych rupieci. Tapeta jest w misie, dlatego śpią tam najwrażliwsze
osobniki, mianowicie ja i Sławek. W dużym pokoju stoi stół z komputerami,
komputery i maszyna do robienia swetrów pod stołem, kącik dla inteligentów
(tfu!) z telewizorem z RTL2 itd., pod ścianą dwa materace, na nich dwa
zezwłoki w formie Marcina i Pawła. Między Pawłową leżanką, a kącikiem stoi
kredens brązowy. Nad stołem wisi duża półka na kasety i cokolwiek. Nad
Marcinowym łożem wisi zaś suszarka na naczynia z telefonem, przez który
ledwo słychać. Oprócz tego, ściany przyozdobione są w plakaty i obrazy
pobudzające wyobraźnię nie tylko szarego człeka. Między komputerami leży
też wieża i drukarka. Między łóżkami istnieje szafeczka nocna, a pod oknem
większa szafka kuchenna przeznaczona do wiszenia. Poza tym mają miejsce
bordowe zasłony i firana. Po pokoju krząta się sterta krzeseł i puf. I
ruchome dywaniki snujące się po parkiecie. Pokój zawiera również drzwi
balkonowe, ale nie można znaleźć samego balkonu. Hmmm... Za oknem leży
termometr. Prawdopodobnie pokazuje temperaturę za pomocą alkoholu. W przedpokoju
jest duże lustro, dwa pawlacze i gwoździe na płaszcze. Pod lustrem leży
etui do maszyny do szycia. Łazienka przeznaczona jest jedynie dla dwu osób
jednocześnie, nie więcej niestety. Naprzeciw drzwi leży wanna, obok zlew,
bliżej muszla klozetowa oraz wisi szafka, o którą można zahaczyć gałką
oczną. Na podłodze leży mokry dywanik i wiaderko ze ścierkami. Kuchnia
jest mała, ale potulna, bo zmieszczą się w niej aż trzy osoby i jedna może
nawet spożywać pokarm. Tam stoi szafko-zlew, kuchenka gazowa, lodówka i
szafka (pod drzwiami balkonowymi tu też nie dobudowali balkonu...), która
służy za stół. Na niej widnieje opiekacz. Na ścianie, nad meblami, powieszone
są półeczki. Na nich postawione są różne ciekawe pierdoły. Oba pokoje oraz
kuchnia posiadają po dwa kąty proste, a reszta składa się z kąta ostrego
i rozwartego. Na suficie, co pewien odcinek, odstają haki na kwiatki i
na huśtawkę. Jest utrzymywany porządek, bo wszyscy liczą się ze słowem
prezydenta lokum, który pilnuje porządku, bo liczy się ze słowem wszystkich.
No...
A oto lista nowych bohaterów:
Marcin też Kruku. Czarne włosy, brązowe oczy,
śniade ciało. Studiuje dalej to samo, ma stypendium. Dalej trenuje
szermierkę. Od pewnego czasu obserwuję coraz rzadszą frekwencję pryszczy
na jego twarzy i tułowiu. Zabił
Diabla, ale nie jest odnotowany w statystykach kryminalnych. Lubi
Linuxa. Dalej trochę przeklina, ale już nie ma
swojego brudasowego kubka. Zatem... nic mu nie można zarzucić!
Paweł też Mowgiel, Prezes (ale na krótko),
Ruta. Sprzedał Amigę, kupuje peceta. No cóż, mało się u niego zmieniło.
Zapuszcza teraz kłaki, interesuje się polityką, ogląda dużo telewizji.
Nadal ma manię fukania, chociaż bardziej
zredukowaną. Ma na swoim koncie rekord w Nethacku (11.11.97 już
nie! Hura!). Dalej pali, czasem pije,
przeklina, po prostu równy gość!
Sławek też Drzewo. Blondyn, mała głowa, okulary, studiuje
iberystykę, komponuje muzykę elektroniczno-specyficzną,
ale nie stroni od ostrzejszej. Pije troszeczkę (bo wcześniej więcej),
pali (blee...), przeklina. Jada chrupkie
pieczywo. W wolnych chwilach pastwił się nad Diablem, ale ostatnio
zmiarkował i przerzucił si? na kulki .Jest
wśród nas najstarszy, dlatego nie ma żadnych innych przywilejów, he,
he... W sumie: szkoda, że takich ludzi jest
tak mało na tym dużym świecie!
Grzesiek też Jamers. No, coby tu za dużo nie gadać...
Wszystko u niego po staremu, oprócz tego, że obciął włosy,
czesze je jak angielski pacjent, nosi szkła kontaktowe, nosi krótki,
czarny płaszczyk, nosi kamizelki,
marynarki, kremowe dżinsy, oryginalne koszule... a wszystko to tylko
dla jednej kobiety... Ale, tak to już bywa z
twardymi facetami!
Arek też Prezydent (ale na krótko), kiedyś znany jako
Diadem. Tak żałosny, że aż szkoda na niego czcionki i czasu...
Oprócz tego, ważnymi osobistościami są:
Ktoś, obecnie bardziej znany jako Aniołek Arek się stara,
ale nie jest w żaden sposób doceniany, a można nawet
zaryzykować mówiąc, że... (no właśnie, poprzysiągłem sobie samotność,
chyba że Ona zmieni zdanie...),
Aneta przemiła przyjaciółka Marcina, studiuje reklamę
zatrudnię ją chyba na moją kampanię prezydencką (już
wkrótce),
Oliwia dziewczyna Sławka; czarne włosy, oczy i paznokcie,
ale czasem niebieskie; również bardzo miła,
Emilia prawdę mówiąc nie znam jej dobrze, ale wiem, że była
dziewczyną Michała,
Tania osoba najdroższa Grześkowi, też wada wzroku rodzinna
zresztą...
Ola -- kobieta Kaczego, ale to ona dowodzi w tym związku,
Monika ciemne dziewczę (pod względem koloru włosów, oczywiscie),
już się nie rozpycha łokciami,
Asia jak wiadomo, przyszła żona Pawła,
Ania Stanuch też Stanuchowa, chodzi w glanach, szczyci
się posiadaniem sztucznej jedynki,
Rafał brat Pawła, pracuje w fabryce dywanów i rozdaje notesiki,
bardzo go lubię...
Kostas -- ostatnio obciął się na łyso (a przecież zima tuż,
tuż...), cmoka fajki i składa usta w trąbkę, studiuje w Poznaniu,
Kazik stary byk, ale jara krowa, pali papieroski...
Marcin, też Prezes (pamiętacie jeszcze?) ma rekord
w Nethacku ponad 540 tys., magazynuje styropian na kierowniczym
stanowisku,
Marcin -- czyli Kaczy, łazi z Olą, ale to on dowodzi
w tym związku,
Kreator zgryźliwy dla Sławka, a dla nas po prostu... no, sam
nie wiem...
Marek też Ojciec, wiadomo duża głowa z papierosem,
krzywym nosem i nierównymi zębami to musi być on,
Andrzej wszędzie chodzi z(a) Markiem, ale czasem chyba sam,
pali...
Przemek - spokojniutki, sprawia wrażenie nieustannie myślącego,
Grzesiek Szczęśniak raz tu był, pali...
Właściciel (pseudo: Paweł) no, przychodzi czasem; a
tak w ogóle, to jakiś taki tajemniczy nieco, też pali...